Wartość zajęć filozoficznych dla dzieci nie polega na tym, że zaprezentuje się im, i skłoni do uznania za swoje, sprawdzone konstatacje na temat świata autorstwa najwybitniejszych wśród dorosłych  myślicieli. Z perspektywy filozoficznej, żadna teza nie posiada ostatecznej sankcji, z perspektywy pedagogicznej, doświadczanie świata przez dziecko nie jest doświadczaniem po dorosłemu. „Filozofia dla dzieci” ma sens tylko jako praktyka filozoficznej konceptualizacji dziecięcego doświadczenia. Jako nauczyciele, czyli dorośli filozofowie, poniekąd nie mamy wyjścia i zaczynamy ze „swojego”, czyli usankcjonowanego taką czy inną tradycją filozoficzną, punktu. Jeśli uda nam w tym punkcie spotkać z dzieckiem, to nie po to, by dziecko w nim uwięzić, ale wspomóc je w poznawaniu i rozumieniu jego świata[1]. Pomoc ta wszakże nie wiąże się z tym, że sami lepiej poznaliśmy i rozumiemy świat dziecięcy, ponieważ w sporej mierze jest on  światem nieznanym/zapomnianym dla dorosłego. Być może właśnie dzięki tej jego obcości, starając się ją zrozumieć, „przy okazji” dzielimy się z dziećmi narzędziami poznawczymi. Dzieci podczas tej wspólnej wyprawy w ich świat poszerzają nasz, dorosłych, obraz świata w ogóle, w zamian uczymy ich organizować i wyrażać własne doświadczenie. Nie bogactwo wiedzy dorosłych czyni nas zatem zdatnymi do bycia nauczycielami filozofii wobec młodszych ludzi, ale ów niedostatek, który dzięki i pomimo bogactwa jesteśmy w stanie dostrzec[2]. I jak we wszystkich innych wypadkach filozoficzna praca, także ta podejmowana razem z dziećmi, domaga się pokory i cierpliwości.

Katarzyna Kuczyńska


[1]  „Poetą jest człowiek, który bardzo się weseli i bardzo się martwi, łatwo się gniewa i mocno kocha – który silnie czuje, wzrusza się i współczuje. I takie są dzieci. A filozofem jest człowiek, który się bardzo zastanawia i chce koniecznie wiedzieć, jak wszystko jest naprawdę. I znów, takie są dzieci. Dzieciom trudno powiedzieć, co czują i o czym myślą, bo trzeba mówić wyrazami. A jeszcze trudniej pisać. Ale dzieci są poetami i filozofami” (J. Korczak, Prawidła życia, Warszawa 1988, s. 110).

[2]   „Więc i w tym wypadku, i każdym innym, kto tylko pragnie, ten zawsze pragnie tego, co jeszcze nie istnieje, czego jeszcze nie ma, czego nie posiada, pragnie być takim, jakim jeszcze nie jest, pragnie tego, czego mu brak; taki, mniej więcej, jest przedmiot każdego pragnienia, miłości? […] Do tych i Eros należy. Bo mądrość to rzecz niezaprzeczenie piękna, a Eros to miłość tego, co piękne; przeto musi Eros być miłośnikiem mądrości, filozofem, a filozofem będąc, pośrodku jest pomiędzy mądrością i głupotą” (Platon, Uczta , tłum W. Witwicki, 203 B).